O autorze
W życiu kieruję się zasadami ekologicznego dekalogu. Zdrowe odżywianie rodziny jest moją misją a posiadanie przydomowego ogródka dumą. Nie mogę usiedzieć w miejscu a dzień bez jazdy na rowerze, biegania czy fitnessu to dzień stracony. Jak bym miała jeszcze raz wybierać kierunek studiów to nadal byłby to Wydział Żywienie Człowieka na warszawskim SGGW. Ciągle mam niedosyt wiedzy stąd kolejne studia z zakresu Poradnictwa Dietetycznego w Instytucie Żywności i Żywienia.

Najbardziej cieszy mnie kiedy osoby z mojego otoczenia dokonują choć najmniejszych zmian służących poprawie ich zdrowia.

Polityka jest matką otyłości

Słowa te usłyszałam podczas konferencji Instytutu Matki i Dziecka zatytułowanej „Czy otyłe dziecko to chory dorosły”. Były one hasłem jednej z międzynarodowych konferencji a przytoczyła je prof. Halina Weker. Ja się w pełni z nimi zgadzam. A co na to NFZ?

Na konferencji obecny był przedstawiciel NFZ, który zapytany o nakłady na profilaktykę otyłości powiedział, że zwiększone zostały wydatki na operacje bariatryczne. Na sali rozległ się szept czy to, aby profilaktyka otyłości! Taka operacja niesie ze sobą ryzyko wielu powikłań zagrażających życiu i jest ostatecznością. Wspomniał też, że już 40 lat temu słyszał, że tłuste i słodkie jedzenie szkodzi zdrowiu i nic się w tej kwestii nie zmieniło. A czyja to zasługa? Czy nie powinno zakazać się lub choć ograniczyć reklam niezdrowej żywności skierowanych do dzieci? Czy półki sklepowe powinny uginać się od przetworzonej żywności do której producent może dodać dowolną ilość soli, cukru czy tłuszczu a zawartość konserwantów ma jedynie nie przekraczać norm toksykologicznych uznanych za bezpieczne z obecnym stanem wiedzy? Wiele osób pyta mnie, co i gdzie kupować aby jedzenie nie tylko nie szkodziło, ale przede wszystkim korzystnie wpływało na zdrowie. Obecnie dokonanie takich zakupów wymaga nie lada determinacji, czasu i znajomości zaufanych producentów.



Kolejnym połowicznym działaniem służącym poprawie świadomości żywieniowej jest wprowadzenie przez NFZ od 2017 roku bezpłatnych porad dla kobiet w ciąży i rodziców małych dzieci. Porady nazwane są dietetycznymi tylko, że w związku z tym, że dietetyk w Polsce nadal nie jest zawodem medycznym to w praktyce dokonywać ich będzie lekarz. Czy lekarz jest przygotowany, aby prowadzić edukację żywieniową skoro program jego studiów w ogóle tego nie obejmował. Tak jak dietetyk nie może zastąpić lekarza tak od lekarza nie powinno się wymagać znajomości wpływu poszczególnych składników pożywienia na fizjologię człowieka. Obawiam się, że takie poradnictwo skończy się tylko na przekazaniu pacjentowi ulotki. Czy nie lepiej przeznaczać środki na przemyślaną profilaktykę niż leczenie powikłań otyłości, które w 2013 r. wyniosły 4,3 mld zł.

Jednostki naukowo-badawcze takie jak Instytut Matki i Dziecka czy Instytut Żywności i Żywienia pomimo olbrzymiego wkładu i zaangażowania w edukację żywieniową bez odpowiednich rozwiązań systemowych same nie zaradzą problemowi otyłości. Wspierają je fundacje za pośrednictwem których dietetycy prowadzą szkolenia z zakresu prawidłowego żywienia dzieci mające na celu m.in. przeciwdziałanie epidemii otyłości.

Ubolewam, że polskie dzieci zaliczane są do najszybciej tyjących w Europie.
Nie tracę jednak nadziei, że da się ten trend powstrzymać i z coraz większą determinacją podchodzę do mojej pracy i życzę NFZ mniejszej ilości operacji bariatrycznych.
Trwa ładowanie komentarzy...