Kolejnym połowicznym działaniem służącym poprawie świadomości żywieniowej jest wprowadzenie przez NFZ od 2017 roku bezpłatnych porad dla kobiet w ciąży i rodziców małych dzieci. Porady nazwane są dietetycznymi tylko, że w związku z tym, że dietetyk w Polsce nadal nie jest zawodem medycznym to w praktyce dokonywać ich będzie lekarz. Czy lekarz jest przygotowany, aby prowadzić edukację żywieniową skoro program jego studiów w ogóle tego nie obejmował. Tak jak dietetyk nie może zastąpić lekarza tak od lekarza nie powinno się wymagać znajomości wpływu poszczególnych składników pożywienia na fizjologię człowieka. Obawiam się, że takie poradnictwo skończy się tylko na przekazaniu pacjentowi ulotki. Czy nie lepiej przeznaczać środki na przemyślaną profilaktykę niż leczenie powikłań otyłości, które w 2013 r. wyniosły 4,3 mld zł.
Jednostki naukowo-badawcze takie jak Instytut Matki i Dziecka czy Instytut Żywności i Żywienia pomimo olbrzymiego wkładu i zaangażowania w edukację żywieniową bez odpowiednich rozwiązań systemowych same nie zaradzą problemowi otyłości. Wspierają je fundacje za pośrednictwem których dietetycy prowadzą szkolenia z zakresu prawidłowego żywienia dzieci mające na celu m.in. przeciwdziałanie epidemii otyłości.
Ubolewam, że polskie dzieci zaliczane są do najszybciej tyjących w Europie.
Nie tracę jednak nadziei, że da się ten trend powstrzymać i z coraz większą determinacją podchodzę do mojej pracy i życzę NFZ mniejszej ilości operacji bariatrycznych.
